Pandemia pokazała, że relacja człowieka z kulturą to ulica dwukierunkowa. Potrzebujemy sztuk pięknych do szczęśliwego życia, ale sztuki piękne potrzebują też nas: a konkretniej potrzebują naszych portfeli by móc trwać i się rozwijać.   

słowa: Ania Diduch l gif na stronie głównej pochodzi z filmu Nietykalni

 

 

 

W epoce globalnej gospodarki kultura, to sektor ekonomii jak każdy inny, jak przemysł albo turystyka. Tylko czy w Polsce mamy tego świadomość i nie wstydzimy się rozmawiać o pieniądzach zwłaszcza, gdy ich brakuje? Kiedy artyście wypada otwarcie mówić o swojej trudnej sytuacji finansowej? Czy galeria stojąca na skraju bankructwa powinna zorganizować akcję foundrisingową?

O to zapytałam osoby pracujące na co dzień na styku świata kultury i biznesu. Pasjonatów sztuki, którzy pobudzają ten sektor gospodarki swoimi realnymi działaniami edukacyjnymi, poprzez budowanie kolekcji lub tworzenie projektów artystycznych o dużym oddźwięku medialnym.

 

Magdalena Kąkolewska. Prezes Fundacji Artystyczna Podróż Hestii, twórczyni inicjatywy (Un)Common Ground – konferencji i portalu dedykowanego art brandingowi.

„Musimy głośno mówić o konieczności wspierania artystów”

O pieniądzach w sztuce w Polsce długo nie mówiło się w ogóle a i teraz mówi się rzadko i to właściwie prawie wyłącznie przy okazji spektakularnych wyników aukcyjnych. Bardzo słaba jest świadomość sztuki w ogóle, a co za tym idzie świadomość jej wartości finansowej. Informacje o kolekcjach, kolekcjonerach czy nowych transakcjach są raczej przywoływane jako ciekawostki, tematy plotek lub przyczynek do snucia spekulacyjnych teorii o źródłach pochodzenia obiektów i majątku samych nabywców. O sztuce per se mało się mówi i wciąż nie jest zbyt sexy.

Chciałabym, aby teza , że „potrzebujemy sztuk pięknych do szczęśliwego  życia” była prawdziwa dla większej liczby osób niż garstki koneserów. Owszem w pandemii nagle  spostrzegliśmy jak bardzo kultury potrzebujemy szukając wytchnienia czy pocieszenia w tekstach kultury,  muzyce, sztukach wizualnych czy filmie. Z wdzięcznością przyjmowaliśmy prezenty od świata kultury, który dzielił się z nami swoimi najlepszymi dobrami nie pytając nas  o pieniądze. A my nie pytaliśmy jak radzą sobie twórcy,  czasami nawet przyjmując ze zdziwieniem i krzywą miną nieśmiałe próby monetyzowania działalności online. Tak jakby artystów nie dotyczyła pandemia, jakby w jeden dzień nie dowiadywali się, że tracą wszystko – obecne i przyszłe kontrakty, a mało kto ma tu bezpieczny etat. W jeden dzień długie miesiące przygotowań i pracy obracały się w nicość a w najlepszym wypadku w długie miesiące czekania.

Świat sztuki to nie tylko miejsca pracy i ludzie, tworzący ten sektor, czy też realny wkład ekonomiczny w gospodarkę kraju. To działalność, która pozwala nam żyć i rozwijać się, czasem zachować zdrowie psychiczne, zwłaszcza w tak trudnym okresie, jak teraz, a także w nowej rzeczywistości, która jest przed nami i która nadal jest wielką niewiadomą. Więc zadbajmy o siebie. Sztuka jest źródłem  wzmacniającej i oczyszczającej energii. Musimy głośno mówić o konieczności wspierania artystów i instytucji kultury i sami przychylniej kierować swoją uwagę wobec twórców, którzy nas potrzebują tak samo jak my ich.

 

Katarzyna Wąs. Art advisorka, kuratorka Jankilevitsch Collection. Prowadzi wykłady z obszaru kolekcjonerstwa i rynku sztuki.

 fot.: Mikołaj Syguda

„Artyści dalej funkcjonują w zawieszeniu bez pewności co do przyszłości”

Sytuacje kryzysowe obnażają słabe punkty systemu w jakim funkcjonujemy. Dotyczy to zwłaszcza obszarów mało transparentnych, rządzących się wewnętrznymi, trudnymi do sprecyzowania zasadami, do jakich należy świat sztuki. Ku zaskoczeniu wielu osób domy aukcyjne i wiele galerii zauważyło tendencje wzrostową sprzedaży. Sztuka stała się jedną z najbardziej pożądanych inwestycji, czy słusznie czas pokaże. Zwłaszcza czy artyści, którzy zaliczyli w ostatnim czasie diametralny wzrost cen utrzymają swoją pozycję. Zamknięcie granic tylko potwierdziło, że jesteśmy rynkiem wsobnym, bez większych ruchów międzynarodowych.

Inną kwestią jest sytuacja artystów, która permanentnie daleka jest od bycia satysfakcjonującą, czy w pandemii czy bez niej. Odwołane wystawy, wstrzymane festiwale, przerwane rezydencje dotyczą garstki spośród zainteresowanych. Oficjalne wystosowanie prośby o zapomogę finansową na początku pandemii było dla mnie ruchem na wyrost. Sytuacja większości artystów nie zmieniła się zasadniczo. Dalej funkcjonują w zawieszeniu bez pewniejszej sytuacji na przyszłość. Wydaje mi się, że organizowane na szybko dofinansowania, konkursy „artystyczne” czy aukcje, są miłym gestem ale niczego na dłuższą metę nie rozwiązują. Konieczne są zmiany systemowe, a co najważniejsze doceniania ich pracy, czyli potrzeba życia ze sztuką, a to już głębszy problem mentalny, którego tak łatwo nie zmienimy.

 

Michał Borowik. kolekcjoner sztuki, członek zarządu Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Inicjator platformy Polish Art Now, jedynej w Polsce akcji która w czasie lock down’u dawała możliwość bezpośredniego zarobkowania ze sprzedaży swojej twórczości Polskim artystkom i artystom.

 fot.: Krzysztof Wyżyński

„Zjednoczone środowisko ma szanse forsować ważne dla siebie tematy”

Kwestia funduszy w kulturze jest tematem newralgicznym niezależnie od pandemii. Znam to zagadnienie od środka z powodu kompetencji, które zdobyłem w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, gdzie odpowiadałem za foundraising przed jego otwarciem. Dlatego dziś, będąc członkiem zarządu Towarzystwa Przyjaciół MSN, zostałem poproszony przez dyrekcję Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, o wspieranie ich w pozyskiwaniu finansów dla różnych projektów. Ostatnio składaliśmy na przykład wniosek o projekt infrastrukturalny na rewitalizacje i rozwój Domu Hansenów w Szuminie, ale także na działania edukacyjne, które są jednym z flagowych działań Muzeum.

Myślę, że odpowiedzialność za mówienie o pieniądzach w kulturze nie jest jednostkowa. Największym wyzwaniem dla środowiska artystycznego i dla rynku sztuki będzie umiejętność tworzenia wspólnego, jasnego przekazu, który będzie dla społeczeństwa przedstawiony tak, że stanie się dla nich ważny: poczują, że to także ich interes by stawać po stronie finansów sztuki. To już nie jest kwestia dodatku, tylko czegoś bez czego ten kraj – czy jakikolwiek inny – istnieć nie może. Przed wejściem do UE padały pytania co nam da Unia, ale też co nam zabierze. Obawialiśmy się, że zabierze identyfikację z naszym krajem, a to właśnie sztuka buduje tę więź, pozwala przerabiać niewygodne tematy, sprawia, że jesteśmy na bieżąco lub nawet wyprzedzamy pewne kwestie mentalnie. Nie możemy funkcjonować bez kultury, która nas definiuje i bez sztuki , która nas wzbogaca.

Środowisko, które jest środowiskiem zgranym, mądrym, jest solidarne, i umie się jednoczyć ma szanse by pewne tematy przeforsować. Silne lobbowanie w innych dziedzinach gospodarki, powoduje, że na przykład rolnicy czy górnicy potrafią się doprosić swojego, mimo że chociażby gospodarka węglowa jest nieefektywna i anachroniczna. I wszyscy o tym wiemy.

 

 

Po dalsze inspiracje zajrzyj tutaj:

Portal (Un)Common Ground promujący konferencję i wiedzę na temat art brandingu

Strona Fundacji Artystyczna Podróż Hestii  wspierająca młodych artystów corocznym konkursem

Instagram akcji Polish Art Now!

Tekst Katarzyny Wąs o wybranych inicjatywach z rynku młodej polskiej sztuki