Rzadko bywa, aby prywatna kolekcja poziomowi dorównywała muzealnym zbiorom. Nieczęsto również katalog wystawy jest książką do której chce się wracać.  Album „Podróż do Edo” jest jednym z tych chlubnych wyjątków.

Katalog towarzyszący wystawie „Podróży do Edo” w Muzeum Narodowym w Warszawie to wydawnictwo, podobnie zresztą jak i sama wystawa – dość monumentalne. Tom liczy ponad 400 stron i zawiera kilkaset barwnych reprodukcji drzeworytów z kolekcji Jerzego Leskowicza. Prócz tego w środku znajdują się teksty przybliżające historię obrazów ukiyo-e na tle zmian politycznych w Japonii, rozwój japońskiej estetyki czasów szogunatu, czy fascynacje Orientem u europejskich artystów początku XX wieku.

Poza rzeczywistą wartością merytoryczną katalog „Podróż do Edo” to przy okazji intrygujący obiekt, który uwodzi od pierwszych chwil kontaktu. Próba nawiązania romansu z czytelnikiem zaczyna się już przy projekcie okładki, która przyciąga wzrok eleganckimi odcieniami zieleni. Wewnętrzne okładki są dla kontrastu intensywnie czerwone. W trakcie kartkowania okazuje się, że graficzne detale z drzeworytów zostały powiększone tak by tworzyły całostronicowe układy-dekoracje. W ten sposób porządkują kolejne rozdziały. Układ liternictwa, kompozycja tytułów, dużo „powietrza” w layoucie, oraz drobne elementy typu numeracja pod ilustracjami zostały zainspirowane dalekowschodnim sposobem pisania (układ pionowy, z góry na dół). W wielu miejscach zacytowano „scenki” z drzeworytów z kolekcji Jerzego Leskowicza, przez co powstał intrygujący zbiór anegdot towarzyszących teksowi – kolejna kolekcja w kolekcji.

Ostatecznym powodem decydującym o wyjątkowości tego albumu jest osoba samego Leskowicza. „Podróż do Edo” nie powstałaby gdyby nie ponad dekada wysiłku kolekcjonera. Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, katalog jest dokumentem jego determinacji.  „Cel bez planu jest wyłącznie życzeniem”- miał powiedzieć Exupéry. Leskowicz jako świadomy kolekcjoner przeszedł długą drogę aby stać się ekspertem w dziedzinie ukiyo-e. Skromny tekst, w którym relacjonuje swoją przygodę z japońskimi  „obrazami płynącego świata” świetnie pokazuje jak Leskowicz w tworzeniu kolekcji łączy przebojowość biznesmana i doświadczenie z pracy zawodowej, ze skrupulatnością, pokorą i wytrwałością charakterystyczną dla kultury Japonii.

Pod wrażeniem dokonań Jerzego Leskowicza oraz świata przedstawionego na zgromadzonych przez niego drzeworytach w redakcji „priv.” też postanowiliśmy połączyć dwie na pierwszy rzut oka różne dziedziny. Zapragnęliśmy ożywić jedną ze scen stworzonych w XIX wieku przez Hokusaia. Animację wykonał dla nas Kajetan Obarski. W ten sposób chcieliśmy dać drugie życie obrazowi japońskiego twórcy i zbudować pomost między artystyczną wizją sprzed stu lat a współczesnością.

 

 

Finisaż wystawy odbędzie się 6 maja. Zapraszamy!