Wedle popularnej opinii czytamy coraz mniej bo książka przegrywa z internetem i grami komputerowymi. A może problem polega na tym, że nie mamy potem z kim o przeczytanej książce pogadać?

Coraz trudniej znaleźć osoby, które sięgają po te same lektury, co my. Produkcja treści jest tak ogromna, że bycie „na bieżąco” z rynkiem wydawniczym jest po prostu niemożliwe. Klęska urodzaju unieszczęśliwia nas nawet jeśli na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czytanie przestało dawać radość, bo nie jest już doświadczeniem wspólnotowym.

Są w Warszawie osoby, które ten fakt dostrzegają. Pierwsza była biblioteka w Marzycielach i Rzemieślnikach (wrzesień), z książkami poświęconymi architekturze i urbanistyce. Mniej więcej w tym samym czasie Maciej Marcisz i Anna Wysocka powołali do życia Nowy Klub Czytelniczy (fb). Od grudnia 2016 działa z kolei IDEPE założone przez Agatę Nowotny, byłą redaktor naczelną Futu (dawniej Futu Paper). To czytelnia gromadząca pozycje z dziedziny szeroko pojętego dizajnu i architektury. W tym samym pomieszczeniu działa Czytelnia Instytut Fotografii Fort ze publikacjami o fotografii. Prowadzi ją Olga Łacna.

Wszystkie te inicjatywy łączy nie tyle temat książek samych w sobie, co sposób podejścia do nich, a konkretniej wiara we wspólnotową moc czytania i rozmawiania o tekście. Najsilniej idea ta widoczna jest w działaniach Nowego Klubu Czytelniczego. W wywiadzie udzielonym portalowi Enter The Room założyciele klubu deklarują: „Spotkania Nowego Klubu organizujemy wyłącznie dla swojej przyjemności. Nie zarabiamy na tym, wybieramy teksty, które nas interesują, sami ustalamy zasady. Te spotkania nie są wstępem do żadnej większej inicjatywy, żadnego planu przejęcia świata. Są swoim jedynym celem, niczego nie promują – nawet czytelnictwa” [źródło].

Z IDEPE i biblioteką u Marzycieli i Rzemieślników jest podobnie. Nie chodzi w nich o przynaglanie do brania książek do ręki, ani o przekonywanie przekonanych, że warto czytać, tylko o dzielenie się specjalistyczną wiedzą z danej dziedziny. Udostępniane zbiory powstały z prywatnych kolekcji. Ich właścicielki-pasjonatki (bo poza Marciszem to same kobiety), najczęściej są na miejscu i służą pomocą w poszukiwaniu konkretnych pozycji, podpowiadają dodatkową bibliografię. To zupełnie nowa jakość kontaktu ze słowem drukowanym. Polega na tym, że rozmawia się o tym co się przeczytało. Banał, ale ta umiejętność naprawdę w nas zanika. Kiedyś panowało podświadome przekonanie, że jeśli coś jest wydrukowane to znaczy, że jest warte uwagi. Teraz wydawcą może być każdy, a książki coraz częściej traktujemy jako fetysz.

Sala w Marzyciele i Rzemieślnicy

Rozumieją to nawet oficyny o tak ugruntowanej pozycji jak brytyjski Penguin. Mierząc się z zadaniem ponownego zainteresowania zawartością swoich „klasyków” (Penguin Classics), wydawca powołał do życia w 2014 roku magazyn „The Happy Reader”. Pismo jest rodzajem broszury składającej się z 64 stron. Dwa główne materiały to zawsze pogłębiony wywiad z gwiazdą typu Kim Gordon czy Alan Cumming oraz dłuższy tekst wnikliwie analizujący wybrany temat z literatury klasycznej. Layout jest nowoczesny, ale powściągliwy, nie odciąga uwagi od tekstu, zdjęcia są czarnobiałe. Jedynym kolorowym elementem jest ramka na okładce – za każdym razem wygląda trochę inaczej. Layout też ulega drobnym zmianom z numeru na numer. W ten sposób twórcy pisma chcą uniknąć rutyny i bronią się przed fetyszyzacją właśnie. Pod względem łatwości interakcji „The Happy Reader” jest świetny: niewielki format, lekko szarawy papier oraz mała ilość stron zachęca do niezobowiązującego traktowania, zwijania w rulon, zaginania rogów, podkreślania najciekawszych fragmentów.

Powyższe inicjatywy, choć jednostkowo bardzo wartościowe, wspólnie nie zasługują na miano trendu ani nie zwiastują rewolucji w podejściu do książek. Dopiero kiedy społeczne biblioteki i kameralne czytelnie przetrwają odpowiednio długo będzie można ocenić ich kulturotwórczą siłę. Ostatecznie to do ich bywalców będzie należała odpowiedź na pytanie czy godziny spędzone na rozmowach o książkach uczyniły ich szczęśliwszymi?