Jeśli polski folklor kojarzy się wam głównie z piosenką „My Słowianie”, oraz zażenowaniem wywołanym schlebianiu prostackim gustom – mamy dobrą wiadomość. Idzie nowe. Idzie lepsze! „Słowiańszczyzna” właśnie zyskuje bardziej eleganckie oblicze. Polskie marki sięgają do najgłębszych korzeni polskiej kultury i przetwarzają ją w duchu współczesnego minimalizmu. Jak nieoczywiste formy przyjmują interpretacje pradawnej kultury naszych przodków? Czy bycie twórcą o słowiańskich korzeniach oznacza nowy rodzaj pozytywnego nacjonalizmu?

W obliczu sporów o wyższość Chopina nad Olgą Tokarczuk, dziedzina designu wydaje się pozostawać niewzruszona na dyskusje o „polskości”. Niemniej od paru miesięcy można  zaobserwować zainteresowanie rodzimych projektantów klimatem i estetyką naszych przodków Słowian: ich wierzeniami, materiałami których używali, oraz ornamentami jakimi ozdabiali przedmioty codziennego użytku.

Źródło tych fascynacji nie płynie bynajmniej ze szczególnego umiłowania ojczyzny. Chodzi raczej o poszukiwanie nowych kontekstów dla znanych tendencji ze współczesnego świata designu, takich jak: powrót do rzemiosła, projektowanie zrównoważone, umiłowanie naturalnych tworzyw – a wszystko to właściwie przychodzi do nas z zachodu. Dziś trudno mówić o stylach narodowych w designie, wszyscy z grubsza tworzą w tym samym globalnym stylu, który ma kilka oblicz. Prawie tak samo jak nomen omen słowiański Swarożyc, bóg słońca. Jeśli polscy projektanci sięgają do estetyki słowiańskiej, czy do elementów polskiego folkloru i pradawnej historii, robią to raczej by udowodnić, że świetnie potrafią poruszać się w modnych na zachodzie trendach, niż na przekór zachodowi.

Ostatnim aspektem w jakim warto rozpatrywać projekty „Nowej Słowiańszczyzny” jest moda na crosskulturowość i odkrywanie własnej przeszłości. To do czego nawoływał Marszałek Piłsudski w swoim słynnym cytacie („Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości”), obecnie jest jednym z najgorętszych trendów naszej kultury. Sens jego słów można odnaleźć w całej Europie w dziedzinie projektowania usług, mody (silver tsunami), a nawet architektury (osiedla projektowane dla seniorów). „Stary” znaczy obecnie tyle co elegancki, trwały, wartościowy i przez to godny zaufania.

Jak więc wypada słowiańskość w redakcji współczesnych projektantów? Oto kilka przykładów.

Barlinek

Czy wiedzieliście, że wierzeniach Słowian za szczególnie święte uważano dęby? My w redakcji priv.-a z ręką na sercu przyznajemy – że nie mieliśmy o tym pojęcia. Nie wiadomo, czy wiedzę tę posiadali twórcy marki Barlinek, ale ich Stolarnią Zmysłów, czyli interaktywną wystawą imitującą pracownię rzemieślniczą zdaje się być współczesna świątynią prasłowian. Dotychczas pokazano ją w trzech miejscach: w 2015 na Lodz Design, a w 2016 na targach w Mediolanie oraz Gdynia Design Days. Scenografia Stolarni składała się z bali drewna, stolarskich narzędzi, sadzonek dębów (każdy mógł sobie taką zabrać do domu), oraz rekwizytów w postaci flanelowych koszul w kratę i sztucznych bród – znaków rozpoznawczych prawdziwych drwali.

Tworząc rodzaj placu zabaw dla dużych i małych, chciano przede wszystkim zwrócić uwagę na zagadnienia ekologiczne w designie: możliwość pozyskiwania naturalnych materiałów do produkcji mebli, i do aranżacji wnętrz z kontrolowanych upraw. Efektem ubocznym była promocja polskiej kultury poprzez jej pradawne elementy, czyli  dąb i lasy. Przykład akcji Barlinka nie jest więc nawiązaniem wprost do kultury słowiańskiej, ale pokazuje, że „polskość” może być zmysłowa, zabawna, ekologiczna i „slow”.

Weles Bar

Bóg zaświatów i dostatku, rzemiosła i wiedzy. W słowiańskiej mitologii nazywano go Weles. Takie imię nosi również warszawski coctail bar prowadzony przez Grupę Warszawa, właścicieli takich kultowych stołecznych knajp jak Syreni Śpiew czy Warszawa Powiśle.

Weles to tajemnicze miejsce, nieoznaczone żadnym szyldem i schowane za niepozornymi drzwiami. Nawet kanały social media tego miejsca prowadzone są tak, by podgrzewać atmosferę kuszącej niedostępności: na facebooku i instagranie Welesa próżno szukać całościowych ujęć wnętrz. Dominują ciasne kadry prezentujące pojedyncze gesty, skrawki mebli czy imponujące żyrandole. Nie bez znaczenia dla klimatu miejsca są odważne zestawienia faktur. Właściciele mówią o nich tak: Wykorzystaliśmy szlachetne materiały, jak drewno, kamień, czy metale, ale kluczowa jest ich eklektyczność. Na przykład dekoracyjny sufit sprowadziliśmy z USA, front baru jest zabytkowym elementem brytyjskiej karuzeli, a żyrandol z kryształów wykonano dla nas w Polsce, na specjalne zamówienie. O efekcie końcowym najlepiej przekonać się osobiście.

Irrational Times, czyli rzecz o Szwecji i Polsce

Irrational Times to bardzo ciekawy przykład przełożenia słowiańskiego ducha na język współczesnego designu. Na projekt i wystawę o tym samym tytule składa się zbiór kilku przedmiotów wykorzystujących motywy ludowe Szwecji i Polski. Z połączenia skandynawskiego i funkcjonalistycznego minimalizmu z motywami etnicznymi powstały elementy wyposażenia wnętrz takie jak komoda, drewniana misa, obiekt na kształt wieszaka czy kilim. Nad obiektami pracowały dwa studia: Kosmos Projekt z Polski i Petra Lilja Design ze Szwecji. Twórcy najpierw korespondowali ze sobą wymieniając listy, opinie, znalezione dokumenty oraz szkice. W toku tych poszukiwań wyłoniono powracające motywy geometryczne, czy naturalne materiały, i przeniesiono je na obiekty codziennego użytku. Klimat Irrational Times w gruncie rzeczy bardziej przypomina wystawę sztuki współczesnej niż designu. Tą inicjatywą naprawdę odczarowano słowiańskie motywy ludowe przy okazji ukazując je w szerszym kontekście wschodnio-europejskiej kultury. Warto skojarzyć te obiekty z estetyką grupy Memphis (II połowa XX wieku), która promowała antydesign, antyfunkcjonalność.

Doka: burszyny Ewy Śliwińskiej

Słowiańską duszę, tym razem w redakcji kaszubskiej, można odnaleźć także w estetyce zdjęć reklamujących biżuterię Ewy Śliwińskiej dla marki Doka. Ów obco brzmiący wyraz oznacza w języku kaszubskim „mgłę”. Wokół tego zjawiska atmosferycznego zbudowano całą koncepcję sesji dla kolekcji Iluminacja. W jej skład wchodzą geometrycznie oszlifowane kawałki bursztynów na delikatnych srebrnych łańcuszkach oraz minimalistyczne pierścionki. Świeże spojrzenie na tradycyjny kamień dostało nowoczesną oprawę z mistycznym pazurem. Na zdjęciach reklamowych blond modelka niczym współczesna wersja pradawnej nimfy lub bogini pól, wędruje samotnie po skraju lasu. O tym, że jest to udana stylizacja a świadczą jej gesty przywodzące na myśl pozy z magazynów modowych. Autorem zdjęć jest Jacek Narkielun, który współpracuje m.in. z polskim magazynem White Mad o designie, modzie i architekturze.

Sklejka po słowiańsku

Marką, która ze związku ze słowiańską kulturą uczyniła główny element swojego firmowego DNA jest Svarog Furniture. W skład ich debiutanckiej kolekcji wchodzą trzy obiekty-meble: Wilk (fotel), Kruk (lama) i Pazur (stolik). Wszystkie wykonane są ze sklejki. To właśnie dzięki zastosowaniu tego szlachetnego materiału meble Svarog mogą mieć fantazyjne formy zwierząt. Na pierwszym rzut oka można pomyśleć, że projekty właścicielki Joanny Sieradzan są jak buty McQueena – fascynują i super wyglądają w teledysku Lady Gagi, ale raczej nie są kandydatami na bohaterów codzienności. I to oczywiście jest jakaś prawda o nich, ale nie cała. Tym, co mogą docenić nabywcy Svarogowego mebla jest rzemieślnicze wykonanie i ekologiczność tworzywa. W Polsce taka ekstrawagancja raczej pozostanie w sferze bezpiecznego oglądania, ale zagranicą słowiańska dzikość serca może znaleźć swoich miłośników całkiem szybko.

Be Slov, be Slav

Wisienką na torcie rodzącego się zainteresowania kulturą słowiańską jest nowopowstały portal i platforma sprzedażowa slov.pl. Jego ideą jest propagowanie slow life oraz promowanie pomysłu otaczania się ręcznie wykonanymi przedmiotami „z duszą”. Celebrowanie czasu, i korzystanie z naturalnych materiałów to koncepty znane z zagranicy. Do ich popularności przyczynił się przede wszystkim kultowy magazyn Kinfolk ze Skandynawii. Twórcy slov.pl przenoszą tę modę na polski grunt przy pomocy artykułów publikowanych na stronie (np. cykl „Przewijaj powoli” odsyłający do najlepszych artykułów z kategorii „slow” w polskiej sieci), czy poprzez organizowanie akcji plenerowych takich jak „Z ręki do ręki” (warsztaty rzemieślnicze) albo Slov Folk Story (spotkania wokół tematów związanych z migracją poza miasto). Wszystko to w ascetycznej ale pełnej ciepłych barw estetyce. Slov ma również w planach zbudowanie platformy sprzedażowej dla rodzimych rzemieślników. Swoje projekty można zgłaszać już dziś.