Podróże w czasie są możliwe i coraz chętniej odbywane przez projektantów mody, architektów oraz wszelkich designerów. Gdzie najczęściej planują swoje wycieczki? Tam gdzie wszystko się zaczęło, czyli w czasy antyczne.

Przywożą stamtąd zamiłowanie do prostych brył, zaufanie do trwałych materiałów, naturalne barwy a czasem nawet antyczne ornamenty. Antyk nieodłącznie kojarzy się z cofaniem w przeszłość, co ma z kolei związek z rozumieniem czasu jako pewnego kontinuum, linii prostej. W sztukach plastycznych takie myślenie nie ma racji bytu. Motywy i style krążą w kulturze, powracając w coraz to nowych wersjach. Co ciekawe, ostatnio guru designu Holenderka Lidewij Edelkoort poświęciła pojęciu zataczaniu kręgów przez trendy cały swój wykład w poznańskiej School of Form. Podczas gali rozpoczynającej wystawę prac pierwszych dyplomantów szkoły, mentorka wygłosiła prelekcję o tendencjach w projektowaniu na 2017 rok. Słowami-kluczami odmienianymi przez nią przez wszystkie przypadki były „circle” i „dot”, czyli „krąg”, „cykl” i „kropka” jako znak graficzny, okrągły kształt i abstrakcyjny symbol. Wszystkie te znaczenia i motywy stylistyczne spaja jedna myśl: w dzisiejszych czasach nie da się już wymyślić od nowa koła. Możliwe jest natomiast wymyślenie dla niego nowego kontekstu.

Zjawiska, o których mowa mają bardzo wiele wspólnego z trendem Past Modern. Jest to prognoza estetyczno-kolorystyczną na sezon wiosna-lato 2016. Ilustruje je na przykład kreacja Sonii Rykiel zwiastująca nadejście tej stylistyki, jak również sesja zdjęciowa do kalendarza Yes 2016.

Zwłaszcza sesja Rykiel przywodzi na myśl kadry z filmu Michelangelo Antoniniego pod tytuem „L’avventura”. Piękne miejskie krajobrazy są w nim tłem dla samotnie rozmieszczonych przez reżysera postaci. W kontraście do spokojnego miasta, przeżywają one wewnętrzne rozterki. Trend Past Modern również ma wiele wspólnego z relacją człowieka względem miasta. W przeciwieństwie jednak do bohaterów włoskiego mistrza, współcześni „mieszczanie” nie przeżywają aż  tak głębokich egzystencjalnych problemów. Chłodny minimalizm i wyalienowane sylwetki są raczej stylizacją. Nostalgia wypływa raczej z tęsknoty za smakiem miniowych epok.

W ceramice powrót do antyku odbywa się w nieoczywisty sposób poprzez zabawę w „udawanie” innych materiałów. Przykładem jest kolekcja talerzy Ani Lipnickiej z Ani-Ani Studio, które do złudzenia przypominają antyczne naczynia wyłowione z dna morza oraz ceramiczne sztućce pokryte matowym szkliwem autorstwa francuskiej ceramiczk  Valérie Blaize. W 2014 roku hiszpański designer Jaime Hayón stworzył dla marki Paola C serię waz i mis inspirowanych rzymskimi naczyniami.

Antyk wraca do naszych czasów także dzięki technologii druku w 3D. Na Harvardzie pierwsze starożytne rzeźby replikowano już w 2012 roku. Entuzjaści nowych technologii deklarują, że skanowanie i drukowanie 3D zrewolucjonizuje konserwację zabytków, da nowe środki wyrazów dla sztuki współczesnej oraz otworzy dostęp do największych dzieł antycznej kultury dla szerokiej publiczności. Statua Dyskobola w każdej siłowni? Grupa Laokoona w każdym salonie? Mimo wszystko brzmi to jednak jak złowroga wróżba niż błogosławieństwo.

Najpopularniejszym i najbanalniejszym odwołaniem do antyku jest oczywiście marmur. Zarówno w modzie jak i w dodatkach do wnętrz materiał ten zadomowił się już co najmniej dwa sezony temu, dlatego wspominamy o nim wyłącznie dla porządku.